wtorek, 12 października 2010

Tęsknie. Tak cholernie tęsknię! Tęsknię jak stąd na górę Kościuszki! Tęsknię jak kot za kolanami. Tęsknię jak kobieta za mężczyzną.
Ale podołam. Jeszcze tylko rok i wszystko się ułoży. Uczę się, uczę i jeszcze raz uczę, uciekam do książek historycznych, staram się nie myśleć i tylko czekam.
Muszę wykuć sobie serce dumne i silne. Inaczej po co to wszystko?

piątek, 2 lipca 2010

No to jadę. <3
meow.!

wtorek, 29 czerwca 2010

kupa kupa gówno cycki dupa!

piątek, 25 czerwca 2010

Koniec roku. Nie rozpiszę się o szkole, bo to totalnie bez sensu. Średnia 3, 78 więc nie jest źle, a wręcz jestem w szoku. Przez ostatnie trzy miesiące lałam już równo na wszystko. Nie powiem, że nie jest mi ciężko. Że nie potrzebuję nikogo i jestem samowystarczalna. Nikt nie jest nie ważne jak bardzo by się starał. Dobrze mieć przyjaciół. Dobrze też mieć mężczyznę. Wydaje mi się, że jestem szczęśliwa. I niby wszystko jest w porządku.


Ale i tak kiedyś umrzemy, więc, po co się przejmować?

Wróciłam ze szkoły ..i tak pomyślałam, że przecież za mną już większość edukacji. Cała podstawówka, gimnazjum, połowa liceum. Tak wielu ludzi, kolegów, nauczycieli. Jak powiedział Bilbo na swoje 111 urodziny: ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze jakbym pragnął, a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej niż zasługujecie. Uznajcie to za komplement, jeżeli uważacie za słuszne. Wygrzebałam płytę, którą nagrała mi kiedyś Ala. Zapomniałam o niej na prawie dwa lata. Ironi… Wróciły wszystkie wspomnienia. Jak ja się kiedyś przejmowałam tym, co o mnie myślą, że jestem za gruba, że włosy mi się źle układają, że coś do czegoś nie pasuje! Teraz patrząc wstecz widzę, jaka byłam głupia. Jak wiele rzeczy mogłam zrobić inaczej. Ciekawe, co by było gdybym nie była z Omim. Ciekawe, co by było gdyby nie ten post na blogu. Ciekawe, co by było gdybym nigdy nie wypiła tego absyntu. Ciekawe, co by było gdybym nie zapisała się do Carduusa. Ale czy to naprawdę takie ciekawe? Miałam wtedy życie i decydowałam. Wtedy wydawało mi się, że robię to co powinnam, albo chociaż to, co uważam za słuszne. Nie zawsze wychodziłam na tym na dobre, czasem wręcz odwrotnie działałam na swoją niekorzyść. Ale też dużo się przez te wszystkie wybory nauczyłam. I o sobie samej, o świecie i tej pierdolonej rzeczywistości. Niby empiryzm to całkiem niezła recepta …ale kurwa niech ktoś spróbuje żyć tylko tym! Chyba próbowałam. Przez moment. Kolejny zły wybór. Obdarzanie zaufaniem to też trudny wybór. W zasadzie zwykle mam ‘nosa’ do ludzi. Ale zdarzyło się… Niewiele, ale się zdarzyło. Na zielonej szkole powiedziałam sobie, że będę zawsze robić to co uważam sama za słuszne. Wtedy poszło o to, że płakałam za mamą w nocy i mnie koleżanki usłyszały i zaczęłyśmy ryczeć we czwórkę. Ale nie o to tu chodzi. Sam fakt, że jako takie szczenie niedojrzałe i naiwne postanowiłam sobie coś takiego. Staram się tego trzymać. Na przykład teraz mam ochotę usiąść mojemu Ukochanemu na kolana i całować delikatnie jego usta. Drapać po karku i czuć jego ciepło. I na chęci się kończy, ponieważ mój Ukochany jest ponad 700 km stąd. Więc nie zawsze da się zrobić to na co się ma akurat ochotę. Kolejna lekcja, niekoniecznie empiryzmu. Tęsknota jest bolesną lekcją ogólnie. Ale zaufanie jest nagrodą. Wiem, mam w sumie taką dziwną pewność, że spełnię swoje marzenie. Życzę wam z całego serca, żeby każde z was dążyło do spełnienia swojego marzenia. Byle tylko wybrało to dobre. Nie pochopnie…



Za tydzień o tej porze będę z plecakiem w autobusie, odliczając każdą minutę do wsiąśćia w pociąg. Potem już tylko Wro., cała noc w aucie i ramiona mojego ukochanego, który obejmie mnie mocno i głaszcząc po włosach wyszepcze do ucha to, co mruczy w ciemnościach gdy nie ma mnie przy jego boku.

niedziela, 2 maja 2010

Psia kurwa poczta pantoflowa.
Mówię coś jednej osobie. Zaufanej w jakimś tam stopniu. Mówię z przeświadczeniem, że to co powiem zostanie miedzy nami. I co? Cytując, 'wszystko chuj'.
Moje sprawy są moją rzeczą i moim problemem. I jeśli coś komuś mówię to CHCĘ ŻEBY TO ZOSTAŁO TYLKO MIĘDZY NAMI. Ale już nic nie powiem.
Życie jest piękne, deszcz lśni w kałużach, a dźwięk dłuta uderzającego o drewnany klocek odbjia się od ścian w pustej piwnicy. I temu drewnu omgę nadać kształt taki, jaki JA chcę.

środa, 24 lutego 2010

wróciłam z Gdańska. Ah! <3

poniedziałek, 8 lutego 2010

W tęsknocie nie ma ani krzty romantyczności. To tylko na poły słodkie cierpienie, które zadaje sobie z miłości dwoje ludzi.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Zaczynam pisać pamętnik. ciekawe co będzie za 15 lat, jak zacznę go czytać...

pięc palców na serce, że coś naskrobię i tutaj więcej niedługo :3

piątek, 22 stycznia 2010

jak ja mam zaplanować cokolwiek, skoro w najmniej oczekiwanym momencie mówicie "wiem, że mnie nie rozumiesz, ale choć spróbuj.".

wtorek, 12 stycznia 2010

Przyjaciele!

pomózcie. nie chce mi się pisać. tyle tematów, tyle spraw mam w głowie, ale nie umiem tego przelać na papier. Jechałam radiowozem, byłam w Krakowie, zebrałam ponad 700 zł na WOŚP, odbyłam pierwszą poważną rozmowę, wypłakałam tyle łez, pomagałam łapać wodę z sufitu. Ale nie mam czasu i chęci. robię się aspołeczna, bo nawet nie mam ochoty z nikim się widywać, nie tęsknię jak dawniej. wolę ciszę...
może starzeję się?

P.S.
z tego miejsca składam sobie osobiste i przedwczesne życzenia urodzinowe. bądźcie ze mną cokolwiek i kiedykolwiek. i nie zapomnijcie

Agnieszka.