Powiem to trochę nieśmiało...
mam dziwne uczucie pustki. Czegoś mi brak, czegoś pragnę. Znacie piosenkę Grechuty "Niepewność"? tak się właśnie czuję. Jestem niezaspokojona, ale nie wiem czego mi potrzeba. To nie chodzi o użalanie się nad sobą. Może to ta pogoda? Może "tęsknota we mnie siedzi, jak drucik z miedzi"? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Za bardzo chcę siebie zrozumieć ostatnio. Rozdrabniam się nad banałami. Wracałam wczoraj z angielskiego i wydawało mi się, że to na rynku było zimno. O ja naiwna! Na cmentrzu nie czułam palców u stóp. Nie mam czasu żeby porozmawiać. Albo kiedy ja go mam nie ma go nikt inny. Przypomniało mi się wczoraj, co działo się podczas ferii zimowych w Krakowie. Czuję, że nie dam rady długo tłumić tego w sobie. Ludziom tak łatwo mówić o niektórych sprawach, których sami nigdy nie doświadczyli. Nie czuję się bezpiecznie. "szczęście to równomierne ułożenie atomów duszy." Czyli jestem szczęśliwa. Ale żaden z filozofów nie zdefiniował bezpieczeństwa. Szkoda.
w nocy znalazłam to. pamiętam tamten wieczor.
Miłość to bajka na dobranoc. Naprawdę tak myślisz?
w nocy znalazłam to. pamiętam tamten wieczor.
Miłość to bajka na dobranoc. Naprawdę tak myślisz?