sobota, 27 grudnia 2008

Nie.

Niezaufanie. Niechęć. Niezrozumienie. Niemoc. Nieprawda. Nieszczęście.
Nieprawość. Nieprawda. Nienawiść.

Cząstka "nie" tak często używana, bądź nadużywana. Wyolbrzymienie braku chęci, zrozumienia czy zaufania. Proste sformułowanie, które boli n i e m n i e j niż głęboka rana cielesna.
Stosuje się je do sprowokowania dyskusji nad czymś lub do jej ucięcia. Zwrot używany na co dzień. Pospolity. Zwykły. Wręcz kolokwialny.

W jakim celu? Nie wiem. Nie rozumiem. Odczuwam wyraźny brak zaufania do tego, zdawać by się mogło, nic nie znaczącej partykuły przeczącej. Co jest więc w niej tak n i e z w y k ł e g o ? Wyrazy, które właśnie dzięki niej powstały mają dziwną specyfikę. Budzą złe skojarzenia zaraz po ich usłyszeniu lub przeczytaniu. Automatycznie sugerują odmowę. Bez podania konkretnej przyczyny dają znak do zakończenia. Negują, często bezpodstawnie, pierwotne znaczenie słowa. Całkowicie zmieniają jego wydźwięk. Choć to takie proste fonetycznie. Dodać sobie "NIE" na początku i tyle.
Żegnam ozięble z delikatną nutką sarkazmu.
A gdyby tak spróbować zapomnieć o wszechobecnym "NIE". Czy współczesny człowiek epoki minimalizmu emocjonalnego byłby w stanie wysłowić się bez niego? Czy wzbogaciłby swoje słownictwo, poszukałby synonimów, przenośni, przysłów? Język polski jest przecież taki piękny i barwny. Mnogość i wieloznaczność polskich sentencji daje ogromne pole manewru Wystarczy je znać. Ale właśnie n i e . Bo i po co...
Była dokładnie 3:14. Kolejna noc z cyklu "nie potrafię zasnąć bo wciąż myślę". Ne ważne o kim. Nie ważne dlaczego. Nie ważne po co. Ważne jest to, że nie daje mi to spokoju. Wszystko dzieje się tak szybko. Chciałabym sobie powiedzieć NIE. Zatkać usta, nie powiedzieć wszystkiego co bym chciała. Czasem się udaje...
Ale są CZŁOWIEKI, które nie dają mi spokoju. Miałam zabawną sytuację. na kartkówce z matematyki podpisałam się nie swoim imieniem. Zabawne? No nie za. Oczywiście poprawiłam to, ale sam fakt dał mi domyślenia. Zapaliła mi się żaróweczka w pokoju "Ej, Zgaga coś jest nie tak!".
I od tej pory JestNieTak.

in the beginning

Słowem wstępu : zawsze zarzekałam się, ze nigdy nie będę prowadziła bloga. Wiem. Ale cóż, kobieta zmienną jest. Jakoś poczułam przemożną chęć powiedzenia całemu światu jaki jest zły i beznadziejny. I mimo, ze nie będę mogła napisać całej prawdy, napiszę cokolwiek. A to juz coś.
Enjoy