poniedziałek, 28 grudnia 2009

nABITAnapal! XD

czwartek, 24 grudnia 2009

jak ja nienawidzę drugiej połowy grudnia.
OTÓŻ.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Kocham Cię!

czwartek, 19 listopada 2009

Славься, Русь

Велика Мать-Земля, Русь великая!
Ой, широки просторы твои.
Как чрез златые поля бескрайние,
Дети Даждьбога пришли.

Через дебри вековые,
Сквозь далекие края,
Вышли братия родные –
То Даждьбога сыновья.
Стяги грозные вздымая,
Возродим былую Русь!
Сохраним заветы Прави –
Пред Богами я клянусь!

Ой-да, матушка,
Ночка-Свароговна,
Скрой седые заветы отцов
От глаза черного люта ворога
В гуще священных лесов.

Снова, сердцем замирая,
Слово молвила, чуть дыша:
Славься, Матушка родная!
Славься, Русская душа!

Через дебри вековые,
Сквозь далекие края,
Молвим, братия родные:
Славься, Русь, Земля моя!

pora żebym coś napisała.
Otóż dwa tygodnie temu pojechałam z tatą na Ślężę. Na Dziady. Wiadomo, przyjechali Pomorzanie, Pilanie, Ślężanie ale i nowi. Nie wiem jak zacząć opisywać to Wszystko. Magia. Ogrmone ognisko, dźwięk rogów, jeden głos wielu serc, echo skał, D. wyjący do księżyca. Magia. Magia.
Kiedyś pisałam, że nie wiem kim jestem. W sumie dalej to czuję, ale juz inaczej. Wiem gdzie jest moje miejsce. Wiem kim chcę być. Bo o to chodzi ; nie o to kim jesteś, ale kim przez to możesz się stać. Zrozumiałam to tam, słuchając rozmów.
I jestem dumna z mojego ojca. Z tego, że ktoś taki jak on jest właśnie Moim Ojcem. Nie potrafię wyrazić słowami tego co czuję. Chcę być jak On. Jestem Mu wdzięczna z całego serca za każde słowo, które dało mi domyślenia. Dopiero teraz zaczynam wszystko rozumieć i zauważać. Choć wiem, że jeszcze daleka droga przede mną. Muszę słuchać. I uczyć się. Ale nie sprawię zawodu ani Jemu ani swoim marzeniom.
Chciałabym jednej rzeczy. Żeby było jak Kiedyś.

..dorzućmy do ognia znów. Niech nigdy nam nie zgaśnie.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Zobacz! liście..

wtorek, 3 listopada 2009

Goethe Johann Wolfgang
Król Olch

Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.

- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.

"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".

- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.

"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".

- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.

"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -

Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.


dziękuję za uwagę.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Ja jebie! Ludzie, oprzytomniejcie! Przeciez swiat tylko wydaje sie rozowy! Tak naprawde to jaskinia w ktorej jestesmy przypieci do muru i widzimy tylko cienie. Nie ma boga nie ma nic molego jest tylko zlo, mrok szatan i nieszczescie. Ufff. musialam z siebie to wyrzucic. rzeczy ktore obsrewuje w swoim i nie tylko srodowisku przerastaja mnmie. Ludzie cisna takie kurwa bzdury ze mozg staje. 'jestem smutna znowu, przytul mnie...' 'nie wiem co mam robic, nie czuje swojej wartosci, jestem zerem totalnym'. fakt! jestes kurwa zerem, skoro nie widzisz tego mim jestes. i ja pierdole po co sie nad tym rozwodzic?! dlaczego to glupie spoleczenstwo leci jak stado baranow? dlaczego nie zastanowia sie czemu tak o sobie mysla... czy to juz az tak trudne? Czy ja mam robic za zbiorowego psychopate przepraszam bardzo? brakuje mi slow.
najbardziej wkurzajhace jest to ze nikt nie slucha, oni tylko uzalaja sie nad soba i nic iwecej. marudza ze zycie jest zle, do kitu i najlepiej gdyby go nie bylo.

stracilam wene. Dziękuję Panie Chopin za odprężenie.

oni tylko mówią w moim języku. nic więcej.

środa, 14 października 2009

jest czwarta rano. może mnie odwiedzisz?

Powiem to trochę nieśmiało...
mam dziwne uczucie pustki. Czegoś mi brak, czegoś pragnę. Znacie piosenkę Grechuty "Niepewność"? tak się właśnie czuję. Jestem niezaspokojona, ale nie wiem czego mi potrzeba. To nie chodzi o użalanie się nad sobą. Może to ta pogoda? Może "tęsknota we mnie siedzi, jak drucik z miedzi"? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Za bardzo chcę siebie zrozumieć ostatnio. Rozdrabniam się nad banałami. Wracałam wczoraj z angielskiego i wydawało mi się, że to na rynku było zimno. O ja naiwna! Na cmentrzu nie czułam palców u stóp. Nie mam czasu żeby porozmawiać. Albo kiedy ja go mam nie ma go nikt inny. Przypomniało mi się wczoraj, co działo się podczas ferii zimowych w Krakowie. Czuję, że nie dam rady długo tłumić tego w sobie. Ludziom tak łatwo mówić o niektórych sprawach, których sami nigdy nie doświadczyli. Nie czuję się bezpiecznie. "szczęście to równomierne ułożenie atomów duszy." Czyli jestem szczęśliwa. Ale żaden z filozofów nie zdefiniował bezpieczeństwa. Szkoda.
w nocy znalazłam to. pamiętam tamten wieczor.
Miłość to bajka na dobranoc. Naprawdę tak myślisz?

środa, 7 października 2009

everybody down!!!!!!!!!!!!!!! :*

jestem szczęśliwa.zajebiście udany koncert z M. w piątek + wywiad z Lao Che. nie będę do pana telefonował! Magda jest moja i nikt mi jej nie zabierze :3

sobota...jestem zakochana. cały dzień z moim Wilkiem...[MrR.:*], potem jeszcze z rodzicami. Nawet nie było tak zle xD ale pamiętajcie, jak boli was brzuch to uwazajcie na wspołlokatora...>DDDDDD

tęskno mi tylko za Waszym śmiechem. za Waszym towarzystwem i ogólnie za Wami. jednak szkoła odcina czas zbyt brutalnie.

...a wokół kwitły bzyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy! XD

kocham moje ogromniaste księgi historyczne i ich magiczny zapach <3

a w ogóle, to mam dwa koty xD w niedziele przyniosłam sobie nowe maleństwo i jest takie mru mru puci kuci słitaśne i kochane <3

JESTEM SZCZĘŚLIWA! ...i nie wazne jaka zaplace za to pozniej cene.

środa, 23 września 2009

http://www.youtube.com/watch?v=SmVAWKfJ4Go

I hurt myself today
to see if I still feel
I focus on the pain
the only thing that's real
the needle tears a holet
he old familiar sting
try to kill it all away
but I remember everything
what have I become?
my sweetest friend
everyone I know
goes away in the end
and you could have it all
my empire of dirt

I will let you down
I will make you hurt

I wear this crown of thorns
upon my liar's chair
full of broken thoughts
I cannot repair
beneath the stains of time
the feelings disappear
you are someone else
I am still right here
what have I become?
my sweetest friend
everyone I know
goes away in the end
and you could have it all
my empire of dirt

I will let you down
I will make you hurtif

I could start again
a million miles away
I would keep myself
I would find a way .

piątek, 11 września 2009

demotywatory.pl

miala byc notka o bedzinie. mialo byc sprawozdanie ze szkoly. mialo byc wesolo smiechowo i w ogole krejzi dżezi. nie będzie.

zastanawiam się.jaką ja mam wartość.. czy faktycznie jestem tylko 'córką Jacka'. czy pracuje tylko na jego opinie? czy nie mam swojego zycia i zawsze bede w cienu ojca? ..on pewnie nie zdaje sobie nawet sprawy jak bardzo mnie krzywdzi. ile wycierpialam przez te jego nibynicnieznaczace stwierdzenia, usmieszki.
wiec; jestem tylko nosicielką jego genów, czy moze kims wiecej. moze jestem dumną kobietą. kobietą w pełnym tego slowa znaczeniu.. a moze glupim dzieciakiem ktoremu sie wydaje ze jest fajny a tak naprawde jest zalosnym posmiewiskiem? nie wiem. fakt, oni wymagają ode mnie tej wczesniej wspomnianej dumy, swiadomosci i tego wszystkiego co powinnam reprezentowac będąc sobą. ale to jest tak trudne. coraz czesciej mam wrazenie ze nie pasuje do zadnego znanego mi wzoru osobowosci. nie wiem kim jestem. to znaczy wiem jak sie nazywam, gdzie mieszkam, skad pochodze, kim sa moi rodzice i tak dalej. ale nie wiem czego i czy w ogole szukam i do czego i w ogole daze. chcialabym zyc w VII wieku. i nie patrzec bezsilnie na to co wyrasta tuz pod moim nosem i panoszy sie i szerzy wciaz i wciaz! zgubilam jakis tam swoj cel. potrzebuje punktu zaczepienia, od ktorego moge zaczac. i zawsze trafiam na to samo zajebiste stwierdzenie 'badz soba'.
tylko ja sie pytam : jak mam do cholery być sobą skoro wszystko to, w co ja wierzę, wszystko to czego ja chcę i wreszcie wszystko to czego mi brak jest nieosiągalne!? cisnie mi sie stwierdzenie 'jesien sredniowiecza'. bez kontekstu..:>
wiem, to wszystko zalezy ode mnie. tylko jak sie za to zabrac? skad wziac sile zeby zaczac znow budowac.. mam pieprzone deja vu, ze kiedys juz to bylo. tyle ze wtedy nie mialam bloga zeby to napisac.
właśnie, idea bloga. myslalam ostatnio nad tym, jak to sie stalo, ze ja mam bloga. przeciez nie pisze na nim tego wszystkiego co bym chciala, nie zwierzam mu sie tak jak pamietnikowi(choc pamietnika nikt nie czyta...moze to dlatego?) a jednak mam go i czesto w autobusowym gaszczu ludzi mysle 'tak, napisze o tym dzis notke'. i zawsze ..wno mi z tego wychodzi.

moja ambicja poszla sie pieprzyc. stracilam szacunek do siebie. cukier


,,Bądź zdrów!" ,,Gdzież idziesz?'' ,,Napiję się wódki."

czwartek, 20 sierpnia 2009

wakacjowoooooooo

Tak więc zostałam zmuszona do pisania(uklon w strone panienki M.) Co tu duzo mowic, wakajcje mijaja mi GE -NIAL-NIE! najpierw miesiac nad morzem (twoj stary robi kregi w betonie!). Hel to magiczne miejsce. Te lasy ciagnace sie wydawac by sie moglo po horyznot, piaszczyste plaze(hate people!) i zapach morza(tak tak wiem, to tylko zdechle ryby i glony :D ). Ale kolorow Hel nabrał dla mnie wraz z przyjazdem Babci M. :* spontaniczne kapiele w bieliznie w morzu byly genialne! xD spanie do 11, jedzenie nutelli, smiech. Tak, to chyba to.Niestety Magda poznal moja rodzinke, bikoze i inne rzeczy, o ktorych nawet WAm, drodzy czytelnicy, nie snilo X3 perwersje w wykonaniu Misia Padingtona snia mi sie po nochach... UWAZAJCIE NA DYNIE, ZEBY WAM ICH NIKT NIE UKRADL! XDDD Magda, dziękuję, ze przyjechalas. :*
Oczywiscie jest jeszcze On. Moj On, z ktorym spedzilam najcudowniejsze chwile...eh *wzdech wzdech* moze jeszcze uda mi sie z nim zobaczyc w wakacje;) wszystko sie dzis wyjasni...:> jakze bym chciala moc znowu lezec w jego ramoinach i wo gole i w szczegole (jestem cala w skowronkach <3) mru rawr mrau rrr mriii i wszystkie inne kociopodobne odglosy <3
ale wakacje nie obracaja sie oczywiscie tylko wokol Niego :)
sa jeszcze ludzie, dzieki ktorym nabieram zycia i chwala im za to Mowa tu o mojej kochanej Babci Magdzie, Aló, Fimó, Konaró i w trakcie sesyj Anetó i Maćkó. Z TEGO MIEJSCA SERDECZNE WAM DZIEKI ZA TO WSZYSTKO. ZE JESTESCIE TU I NAWET JAK WAS NIE MA TO I TAK JESTESCIE. NIE ZAPOMNE WAM TEGO. i mam nadzieje, ze nie jest tak, zem kula u nogi.
Sesje rpg...kolejna rzecz...! Rrrrr, uwielbiam to robic. Jest rewelacyjnie, kiedy moge sie wcielic w kogos innego i przemierzc najdziwniejsze miejsca i przezywac najDURNIEJSZE przygody XD
teraz odliczam czs do Będzina, festiwalu kultury celtyckiej. Jade tam drugi raz, ale na bank nie ostratni. W tym roku w zupelnie innym gronie i nastroju. i jedno i drugie e tym roku mysle, ze jest lepsze. Magda, Konar, Aneta, Renia, Galwaye...mhró. Juz chce mi sie tanczyc i spiewac! Szkoda, Alu, ze nie chcesz jechac z nami...:*
jeszcze slowem o sliwkach. Mam downa. Poszlmam dzis o 6 na dzialke i przez poltorej godziny skakalam po drzewie. Udalo mi sie sprzedac wszystko co zerwalam i jestem o 17 zl do przoduuu! :D
Wiec, zyczice mi zeby udalo mi sie dzis namowic rodzicow na wyjazd do R. i cieszcie sie moim szczescie, bo nikt nie ma tak zajebisciefajowych znajomych jak ja! *samochwala mode* ON!

[chce luk i suknie!Chce!I kupie sobie!I bede zajebistaaa!] <333333333333333333

jeszcze raz: dziękuję :*

[przepraszam za bledy, nie chce mi sie tego poprawiac]

piątek, 3 lipca 2009

ukradli mi rower. nawet nie mam sily juz na nich wyklinac, tylko szkoda mi sieebie. w bezsilnej wscieklosci potargalam jakis zeszyt, wyplakalam sie, zwyzywalam ich od najgorszych skurwieli. ale nic mi z tego nie przyjdzie. zal mi pracy dziadka, ktory wczoraj caly dzien naprawial i wymienial mi wszystko w tym rowerze. pierdoleni skurwielce, jebani.
deszczu :(

czwartek, 2 lipca 2009

deszczowo

szatan stworzył deszcz. jestem tego pewna. ale to jeden z jego najzajebistszych pomysłów!
odzwierciedla wszytko, zaleznie czego sie potrzebuje.
radosc. smutek. giew. nienawisc.
jest jak kojacy balsam, uspokoaja mnie. zimne krople na karku, wciska sie do oczu, nosa, ust... MrAu.


chwila ciszy dla deszczu <3

poniedziałek, 22 czerwca 2009

<3

If I was a flower growing wild and free
All I'd want is you to be my sweet honey bee.
And if I was a tree growing tall and greeen
All I'd want is you to shade me and be my leaves
If I was a flower growing wild and free
All I'd want is you to be my sweet honey bee.
And if I was a tree growing tall and greeen
All I'd want is you to shade me and be my leaves
All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.
If you were a river in the mountains tall,
The rumble of your water would be my call.
If you were the winter,I know I'd be the snow
Just as long as you were with me, when the cold winds blow.
All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.
If you were a wink, I'd be a nod
If you were a seed, well I'd be a pod.
If you were the floor, I'd wanna be the rug
And if you were a kiss, I know I'd be a hug
All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.
If you were the wood, I'd be the fire.
If you were the love, I'd be the desire.
If you were a castle, I'd be your moat,
And if you were an ocean, I'd learn to float.
All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.

środa, 27 maja 2009

myśli

Uwierzyć w siebie. Po co? Dlaczego? Dla kogo? ..warto?


Mam 17 lat, czyli 1/4 życia za sobą. Zrobiłam wczoraj bilans strat i zysków. Wyszłam na -1. Zbyt późno uwierzyłam. Zbyt dużo szans straciłam. Nie wiem kiedy ani jak zmieniłam siebie.

Zbieram sie w sobie do napisania powaznej notki. Juz niedługo. za duzo sie nazbieralo

środa, 20 maja 2009

...

usunęli mi prezentację z folderu. jak ja kocham tak genialnych ludzi którzy zamiast mózgu ,mają trociny ==' *****

czwartek, 7 maja 2009

chyba umieram

Budze sie rano, jak zwykle 6.15, chce wstac...i tu LOL. Moje kolana stwierdzily, ze dzisiaj nie maja zamiaru byc uzywane. Co z tego ze do 4 nad ranem kulam na semestralny z prawa?! Co z tego ze robie wszystko zeby moc normalnie chodzic, nosze te ortezy...ja pierdole, kurwa mać i co z tego?! Jestem taka sfrustrowana, ledwo doszłam do kompa...
"ale nie martw się, pójdziemy do lekarza na 14" i co?
Znowu wsadzi mnie do gipsu na 2 tygodnie? Powie, ze wszystko w porzadku, ze tak jest i bedzie bo musi. Mam tego dosc. Dlaczego nie moge normalnie funkcjonowac? *w tym momencie pękam i płaczę* to jest straszne, takie straszne. Chyba chce umrzeć. Jebać, że jako dziewica, nie mozna mieć w życiu wszystkiego...ale nie dam się wsadzić na wózek i istnieć jako roslinka. W zadnym kurwa wypadku.
Musze nauczyc sie ukladu do Feminy, musze go zatanczyc. Musze. Potem niech sie dzieje co JA chce.
Chcialam zdac rozszerzona mature z historii. Co z tego, ze sie tyle ucze, ze wiem jak, kiedy, gdzie i dlaczego wykastrowali Mieszka II, skoro nie wiem ile jeszcze bede chodzic...odechciewa mi sie wszystkiego. Zaraz wypije 5 kubek meliski w ciagu 40 minut...pojde spac. byle sie nie obudzic z tym pierdolonym bolem....!
PS.
przepraszam za slownik, ale mam juz serdecznie dosyc, cokolwiek nie zrobie zawsze niedosc ze jest pod gore, to ktos mi rzuca klody pod nogi, ktore juz mnie niesc nie chca.
Przepraszam

środa, 15 kwietnia 2009

where is my mind?!

[pisze interprertacje wiersza wlasnie]
Zanim zapomnę : potrzebuję kaloryfera. W nocy jest mi zimno, bardziej niż sam szatan :<
Bylam dzisiaj w teatrze. I oczywiscie musialam sie wyrwac z glupim tekstem. Ostatnio naduzywam 'szatan'. Wiec kiedy na sali bylo juz cicho ja konczylam cos mowic i "SZATAN SZATAN!" na koniec :D ale sie wszyscy gapili XDD
...Except the little fish... "Fight Club" to moja religia. Nie moge przestac go ogladac, po prostu nie moge! Chcialabym tak kiedys... ..With your feet in the air and your head on the ground...

Bylam wczroaj z Magda na balach puszczac latawca. Oczywiscie nic nam z tego nie wyszlo i ostatecznie latawiec polecial, ale niestety do wody. Potem jakis bezczelny patyk to sie chowal to sie pokazywal znad wody, przez chwile myslalam ze jednym piwem sie upilam xD
potem zal mi byl wyrzucac biedna puszke. A ze Zgaga z natury nie jest zbyt inteligentna, to przywiazala puszce sznurek i miala pieska, Andrzeja *^^* ale niestety Magda kazala mi sie go pozbyc kolo poczty, bo stwierdzial ze nie pojedzie ze mna i z nim dalej. Bezduszna. w ogole musze powiedziec, ze mamy zaiste bardzo wspanialy pomnik w pyskowicach. Siedzialysmy pod nim kontemplowalysmy go przez ponad pol godziny xDDD

P.S.
przepraszam Was, Potencjalni Drodzy Czytelnicy, za ten nielad i przeskakiwanie z tematu na temat. Ale od dluzszego juz czasu mam wahania nastroju. I nie wiem jak dlugo mam zamiar je jeszcze miec =='
Zyczcie mi dobrej nocy, bo od dwoch tygodni z groszami snia mi sie wilki..i ON. "Ja zaś afektu do waści wyzbyć się nie mogę i mary co noc straszliwsze mnie dręczą"..a tam wilcy.
Pomorze...ale dopiero w lipcu !!

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Ihaha!

Na biegunach koń drewniany, w żółte kropki malowany. Wio, hopsasa! Skacze konink - tańczę ja!

tak...piosenki Margolci to zuo ;3 ale to moje dzieciństwo! Zaraz wyruszam na tańce. Mamy ćwiczyć układ do Żywiołaka. A jak nam wyjdzie to teledysk...matko jakbym chciała żeby się to spełniło! Ale to jeszcze dalke. najpierw legendy, Dybuk, jedna druga impreza z Galway <3 FMC...a ja narezakam.
Czuję przez to pogardę do siebie. Ale wiem, że inaczej nie umiem. To mnie oststnio wkurza. Że jestem bezsilna względem siebie.

Ale dosyć użalania się nad sobą! Słońce swieci, pały z fizyki same lecą <3 jest fajnie. Radio się kręci, wychodzę ze szkoły o 20 przez okno XD

..tylko biedronka nie ma ogonka :<

piątek, 3 kwietnia 2009

zrobiłam to. przepraszam.

dziki natłok myśli.

Nie wiem od czego zacząć. Zaczynam coraz poważniej mysleć o psychologu...to jest straszne. Nie wiem jak się odnaleźć w tym natloku uczuć i mysli. To jest straszne. Raz jest zajebiscie i po propstu chce mi sie wszystko. Sama nie wiem co mi jest. Jest etap, ktory juz zamknelam i mialobyc juz ok. I bylo. Chwile. Nawet wydawalo mi sie ze kogos mam. Ha, o ironio! Staralam sie myslec o nim, byc z nim. Ale nie umiem. Cos sie psuje. Nie doszlam jeszcze, co to...
Odwala mi. A to spoleczenstwo nie pomaga. Banda popierdolonych ludzi..VIVA AMERIKA! Boli mnie glowa. Mialam nie robic sobie juz nic zlego. Staram sie. Btw, musze schudnac!
Bawie sie w radio. Wiem ze to narazie totalna porazka ale milo jest posiedziec z ludzmi inteligentniejszymi..8 godzin XD

*nieme wołanie o pomoc*
PSYCHOLOGA! proszę

siedze w mieszkaniu kumpla, w tej ciszy.Mam czas.
W domu znowu uslysze zejestem be fe i w ogole do niczego. Kocham ich. Za to. Nie bede czytala tego co pisze, przepraszam za ten belkot. Ale nie umiem inaczej prosic o pomoc. Brakuje miodwagi zeby spojrzec w oczy. Jak nigdy. Harda z pozoru..Dzieńdobranoc.

Zgon to niezła farsa.Przekonajmy się.
pomóżcie

poniedziałek, 2 marca 2009

Kiwi Żywiołak Czysty Egocentryzm i Egoizm! ot co.

To będzie okropne, egocentryczne i złe. Nie czytajcie jeśli ma was zgorszyć xD

Siedzę sobie dumna z siebie jak dawniej, z miseczką kiwi *_*, tak dziko zachciało mi się kiwi i nawet się po nie ruszyłam do sklepu! Dostałam 4 z semestralnego spr z polskiego
..wiły w kole tańczyły...
Słucham sobie Żywiołaka, i czuję, że mogłabym przenosić góry. Naprawdę, to takie głupie i irracjonalne, ale czuje się genialnie szczęśliwa. Wszystko czego chciałam mi się powoli spełnia, zaczęłam pisać do gazety [becikowe ssie!! xD] nawet w szkole jest całkiem znośnie ostatnio. O dziwo.
No może posypało mi się ostatnio trochę, ale mam to gdzieś!
Idziemy do przodu, ciągle się rozwijamy. Czytaliśmy Cesarza. Masakra. Ten człowiek nie miał mózgu, autentycznie. Ale byli dzielni i się cały czas rozwijali xD
Trochę to bez ładu i składu, ale liczy się!

Ostatnie tygodnie były dziwne. Czułam się jakbym miała okres i menopauzę jednocześnie. I do tego te cudowne białe drzewa w drodze do szkoły. Aż warto było wstawać żeby móc je znowu zobaczyć. Był czas, że nie chciałam żyć.
Tak, opuściłam Carduusa, zamknęłam kolejny etap w moim zyciu. Ale nie było żadnego robienia sobie krzywdy, żadnego dołowania się. Było minęło, choć owszem szkoda. Rzucam to, co głupie i bezsensowne. Poza czekolada oczywiście ;3
Ale wciąż się rozwijamy, idziemy do przodu.
Jestem niepoprawna, zarozumiała, egocentryczna (usłyszałam to dzisiaj aż SZEŚC razy!) ..strzerzcie się dziewczyny latawców... taak. Dobrze mi z tym. Zazdroszczą mi. BO DOSTAŁAM 4 Z POLSKIEGO!!
...omamić ją zechce... mam wewnętrzną potrzebę wyjść i iść na mój filar. Tam jest tak cudownie i cicho. Niech tylko się zrobi cieplej. O tak. ...W chmurach puchowych ja chce dzis skonac w chmurach puchowych ja chce dzis skonac...
Tysiące rzeczy kłębi mi się w głowie, mam tyle do zrobienia. Jutro sprawdzian z Rzymu, trzymajcie kciuki! ...Dzika jestem femina... o, i kartkówka z matmy...FUNKCJE. o zgrozo! ale co mi tam, matma nie straszna przecie xD ...Az się wnetrznosciami rusza przerażony cmentarz... czuję, że zyję. Nie wszystko jest tak, jakbym chciała. Ale nie jest przecież źle. tego się będę kurczowo trzymała. Mam przecież...no właśnie, co mam?
...W otchlan śmierci powpadali nogami do góry...

poniedziałek, 9 lutego 2009

co ten przecinek tu robi?! Opala się o,O xDD

Efekt popołudnia spędzonego kiedyś tam dawno temu z Alą. I oczywiście znajomości z kilkoma osobami o nieco innych acz zajebistych charakterach.
..marzy mi się powtórka z rozrywki <3..


Był ciepły, słoneczny dzień. Miauczący Marcin, Aspołeczna Ala i Złowieszcza Zgaga siedzieli w swojej Huśtawkowej Fortecy. Miauczący Marcin I Aspołeczna Ala tłukli się jak zwykle. Monotonne zgrzytanie huśtawki przerywało tylko "Aua! Spadaj idioto!" i tym podobne wypowiedzi. Złowieszcza Zgaga pisała SMS-a. Nagle łup. Zgaga w za długiej spódnicy spadła z huśtawki. Aspołeczna Ala i Miauczący Marcin przerwali na chwilę flirtowanie by spojrzeć, co się stało. Oboje wybuchnęli śmiechem:
- I z czego ryjecie, cymbały?! -wrzasnęła Złowieszcza Zgaga.
- HAHAHAHAHAHAHAHAHA! - zawtórowały 'cymbały'.
- ==' serdecznie... - burknęła Zgaga z fochem.
Zapadła niezręczna cisza.[czy cisza może być niezręczna, skoro nie ma białka? XDD]
- Mogę wypić twoją krew~~? - palnął Miauczący Marcin.
- Taa, jasne. Dajesz stary. - parsknęła Aspołeczna.
- Ale to nie do ciebie było...
Złowieszcza Zgaga udała, że nic nie słyszy.
- No to mogęę~~?? PtośĘĘ - skomlał Miauczący Marcin
Złowieszcza Zgaga spiorunowała go wyrokiem :
- Bo powiem coś, czego nie chces usłyszeć- wychrypiała.
- Ale ja PROSZĘ! - Marcin skakał wokół Huśtawkowego Tronu Zgagi.
- Ekhm. Wyobraźcie sobie, że ja tu żyję i oddycham- burknęła Aspołeczna Ala.
Miauczący Marcin zatrzymał się w półskoku :
- NO CO TY?! Potrafisz?! JAK?!
W tym momencie Złowieszcza Zgaga nie wytrzymała. Z dzikim rykiem rzuciła się na Miauczącego Marcina, szarpiąc za [o pięć rozmiarów za dużą według niego] koszulkę.
- AUAAA! -krzyknął Miauczący Marcin, gdy Złowieszcza Zgaga ugryzła go w rękę.
- Mm jd w zbch. Znisz w czapaniaf!! [mam jad w zębach. Zginiesz w męczarniach!]
- ALA!!!! Ratunkuuuu!- Miauczący Marcin wił się w uścisku żelaznych szczęk [ >D ].
- Phi. - Aspołeczna Ala zrobiłą coś w stylu krawego nawiasu. - Nie chce mi się.
- MAM!- tryumfalnie zakrzyknęła Zgaga z komórką Miauczącego w dłoni. Z miną dziecka, któremu ktoś kupił gigalizaka, usiadła na trinie. Aspołeczna przysiadła obok.
- Eeee..Zgaga? A gdzie twój telefon, hm?
Złowieszcza Zgaga pobladła. Jak ten parsztywy karaluch, ten pociotek meduzy śmiał tknąc jej telefon?! Toż to szczyt szczytów i o piętro wyżej!
- ODDAWAJ! - krzyknęła z furią.
- Nie. - Miauczący Marcin usiłował odblokować klawiaturę.
- Oddawaj!
- Boo...
- Bo co?
- Bigos -_-
Aspołeczna Ala przyglądała się tej scenie z kamienną twarzą [ ona naprawdę to potrafi]. Jej [rude] włosy fruwały na wietrze.
- Idę po loda - zakomenderowała i ruszyła zamaszystym krokiem w stronę sklepu.
- Dobra - burknęła Złowieszcza. - Załatwmy to bez niepotrzebnego rozlewu krwi. Liczę do trzechi kulturalnie oddajemy sobie telefony.
- Raz- Miauczący Marcin obszedł huśtawkę.
- Dwaaa.
- TRZY!
Złowieszcza Zgaga dalej trzymała komę Marcina , Miauczący dalej ściskał Komę Zgagi. Mijały minuty! [dodajemy dramaturgii~~ ;3]
- Pedał! - krzyknęła Zgaga.
-Ty bardziej! odkrzyknął Marcin.
-Twój stary!
- Nie, twoja stara!
- Udowodnij! - Złowieszcza Zgaga zauważyła Aspołeczną Alę skradającą się za plecami Miauczącego Marcina.
- Nie! Ty udowodnij!! - Miauczący niczego się nie spodziewał.
*HAPS* Miauczący Marcin wylądował z twarzą w podhuśtwakowym kurzu. Aspołeczna Ala i Złowieszcza Zgaga tańcopląsały z dwoma telefonami wokół Miauczącego Marcina, który rozpaczliwie próbował się podnieść.
- Nie ruszaj się! Mam drewniany patyczek po lodzie i nie zawaham się go użyć w słusznej sprawie! - powiedziała Aspołeczna tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- Dobraa..-Miauczący Marcin zaczął się tulić do Aspołecznej. [ do stóp, bez skojarzeń xD]Złowieszcza Zgaga przyglądała się tej scenie z wyraźną dezaprobatą :
- Idę po Konar. - mruknęła.
cdn. ;]

czwartek, 5 lutego 2009

zakręt

To miało być przemyślane, głębokie, dobrze poprowadzone pod względem refleksji...nie.
Są ferie, mam wolne od myślenia.Miało być tak pięknie.I jest, mam dodatkowy tydzień ferii dzięki moim ukochanym kolanom :<
Głowę rozsadza mi milion pomysłów, a siedzie i nic nie robie. Leże do 10 w łózku i jak w końcu się zwlokę to tylko po to, żeby coś zjeść.Tylko w nocy mam chwilę.Mam dziką ochotę gdzieś wyjść, zrobić ognisko, wypalić się.Doszczętnie. Tak jak kiedyś... chciałabym żeby było 'tak jak kiesyś'. Mimo, że różowo nie było. Ale wiedziałam co czeka mnie następnego dnia. A teraz? Codzienna niepewność jutra. Jedyną gwarancją są słowa. Ale niestety na nikim prawda nie robi wrażenia. Po co mówić prawdę, skoro to nikogo nie obchodzi? Lepiej troche ubarwić, wpleść małe, nic nie znaczące kłamstewko i będzie pięknie.
Miało być tego więcej. Miało być podsumowanie roku, ambitne postanowienia. Ale wyszło jak zwykle, wiwat Leń! o urodzinach w sumie nie ma co pisać[ukłon w strone samotnych nocy]. Jestem starsza o rok i zaczyna do mnie docierać, ile mam już lat. Przeraża mnie to. Boję się przyszłości, tego że "no wypadałoby żebyś sobie już kogoś powoli znalazła...". Nie chcę dorosnąć. Wiem idiotyczne. Ale perspektywa tego, że mogę być od kogoś uzależniona dobija. Bo z jednej strony chciałabym być 'czyjaś', miec gdzie i po co wracać. Powiedziałąm to mamie. I co usłyszałam? "Jesteś niewdzięczna. Przecież zawsze wracasz.Do nas.Masz przyjaciół.Doceń to co masz." heh jasne, jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Lubie to co mam. Doceniam to kogo mam. Ale jednak coś jest nie tak...nie wykminiłam jeszcze co, ale jak się dowiem - dam znać.
Proszę, powiedzcie, że to choć trochę ambitne.
"...Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Was just a freight train coming your way..."