środa, 23 września 2009

http://www.youtube.com/watch?v=SmVAWKfJ4Go

I hurt myself today
to see if I still feel
I focus on the pain
the only thing that's real
the needle tears a holet
he old familiar sting
try to kill it all away
but I remember everything
what have I become?
my sweetest friend
everyone I know
goes away in the end
and you could have it all
my empire of dirt

I will let you down
I will make you hurt

I wear this crown of thorns
upon my liar's chair
full of broken thoughts
I cannot repair
beneath the stains of time
the feelings disappear
you are someone else
I am still right here
what have I become?
my sweetest friend
everyone I know
goes away in the end
and you could have it all
my empire of dirt

I will let you down
I will make you hurtif

I could start again
a million miles away
I would keep myself
I would find a way .

piątek, 11 września 2009

demotywatory.pl

miala byc notka o bedzinie. mialo byc sprawozdanie ze szkoly. mialo byc wesolo smiechowo i w ogole krejzi dżezi. nie będzie.

zastanawiam się.jaką ja mam wartość.. czy faktycznie jestem tylko 'córką Jacka'. czy pracuje tylko na jego opinie? czy nie mam swojego zycia i zawsze bede w cienu ojca? ..on pewnie nie zdaje sobie nawet sprawy jak bardzo mnie krzywdzi. ile wycierpialam przez te jego nibynicnieznaczace stwierdzenia, usmieszki.
wiec; jestem tylko nosicielką jego genów, czy moze kims wiecej. moze jestem dumną kobietą. kobietą w pełnym tego slowa znaczeniu.. a moze glupim dzieciakiem ktoremu sie wydaje ze jest fajny a tak naprawde jest zalosnym posmiewiskiem? nie wiem. fakt, oni wymagają ode mnie tej wczesniej wspomnianej dumy, swiadomosci i tego wszystkiego co powinnam reprezentowac będąc sobą. ale to jest tak trudne. coraz czesciej mam wrazenie ze nie pasuje do zadnego znanego mi wzoru osobowosci. nie wiem kim jestem. to znaczy wiem jak sie nazywam, gdzie mieszkam, skad pochodze, kim sa moi rodzice i tak dalej. ale nie wiem czego i czy w ogole szukam i do czego i w ogole daze. chcialabym zyc w VII wieku. i nie patrzec bezsilnie na to co wyrasta tuz pod moim nosem i panoszy sie i szerzy wciaz i wciaz! zgubilam jakis tam swoj cel. potrzebuje punktu zaczepienia, od ktorego moge zaczac. i zawsze trafiam na to samo zajebiste stwierdzenie 'badz soba'.
tylko ja sie pytam : jak mam do cholery być sobą skoro wszystko to, w co ja wierzę, wszystko to czego ja chcę i wreszcie wszystko to czego mi brak jest nieosiągalne!? cisnie mi sie stwierdzenie 'jesien sredniowiecza'. bez kontekstu..:>
wiem, to wszystko zalezy ode mnie. tylko jak sie za to zabrac? skad wziac sile zeby zaczac znow budowac.. mam pieprzone deja vu, ze kiedys juz to bylo. tyle ze wtedy nie mialam bloga zeby to napisac.
właśnie, idea bloga. myslalam ostatnio nad tym, jak to sie stalo, ze ja mam bloga. przeciez nie pisze na nim tego wszystkiego co bym chciala, nie zwierzam mu sie tak jak pamietnikowi(choc pamietnika nikt nie czyta...moze to dlatego?) a jednak mam go i czesto w autobusowym gaszczu ludzi mysle 'tak, napisze o tym dzis notke'. i zawsze ..wno mi z tego wychodzi.

moja ambicja poszla sie pieprzyc. stracilam szacunek do siebie. cukier


,,Bądź zdrów!" ,,Gdzież idziesz?'' ,,Napiję się wódki."