piątek, 3 kwietnia 2009

dziki natłok myśli.

Nie wiem od czego zacząć. Zaczynam coraz poważniej mysleć o psychologu...to jest straszne. Nie wiem jak się odnaleźć w tym natloku uczuć i mysli. To jest straszne. Raz jest zajebiscie i po propstu chce mi sie wszystko. Sama nie wiem co mi jest. Jest etap, ktory juz zamknelam i mialobyc juz ok. I bylo. Chwile. Nawet wydawalo mi sie ze kogos mam. Ha, o ironio! Staralam sie myslec o nim, byc z nim. Ale nie umiem. Cos sie psuje. Nie doszlam jeszcze, co to...
Odwala mi. A to spoleczenstwo nie pomaga. Banda popierdolonych ludzi..VIVA AMERIKA! Boli mnie glowa. Mialam nie robic sobie juz nic zlego. Staram sie. Btw, musze schudnac!
Bawie sie w radio. Wiem ze to narazie totalna porazka ale milo jest posiedziec z ludzmi inteligentniejszymi..8 godzin XD

*nieme wołanie o pomoc*
PSYCHOLOGA! proszę

siedze w mieszkaniu kumpla, w tej ciszy.Mam czas.
W domu znowu uslysze zejestem be fe i w ogole do niczego. Kocham ich. Za to. Nie bede czytala tego co pisze, przepraszam za ten belkot. Ale nie umiem inaczej prosic o pomoc. Brakuje miodwagi zeby spojrzec w oczy. Jak nigdy. Harda z pozoru..Dzieńdobranoc.

Zgon to niezła farsa.Przekonajmy się.
pomóżcie

3 komentarze:

  1. Pogoda robi się coraz ładniejsza, będzie coraz lepiej. Złe myśli w kąt, poszalej ^^
    I nie pier**l o odchudzaniu, bo cięta na to jestem :D XDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Adres znasz, numer znasz. Jeśli ja mogłabym pomóc dzwoń.

    Będzie good.

    OdpowiedzUsuń